-
YES - 30th bday party

Zostaliśmy zaproszeni na 30 urodziny firmy YES. Lubimy rodzinne firmy z tradycjami, a szczególnie takie, które starają się być w awangardzie i wyznaczać trendy. YES co roku tworzy kalendarz zapraszając do współpracy znakomitą fotografkę lub fotografa. Tym razem była to Aldona Kaczmarczyk (na zdjęciu powyżej w środku wraz z Maria Magdalena Kwiatkiewicz i Mateuszem Madelskim). Jest to zawsze także prezentacja kolekcji biżuterii, przy tworzeniu kalendarza uczestniczyli między innymi: Krzysztof Stróżyna, Łukasz Jemioł czy Zuo Corp.

Wisienką na urodzinowym torcie była Monika Brodka.


Spotkaliśmy też kilka znanych dziennikarek, projektantów, celebrytów, blogerek, wszędobylskich bonwiwantów, bawidamków (Robert Serek na zdjęciu powyżej) i jak zawsze piękne modelki.

Zuza Krajewska nasz ulubiona fotografka (z adoratorem).

Anna Popek, Lidia Popiel, Maciej Zieliński

Kasia Smolińska

Magdalena Nawrocka

Renata Kaczoruk i Łukasz Lawenda Lawendowski

Wilson

Magdalena Różczka

Łukasz Jemioł, Sława Batkiewicz, Mateusz Madelski


Magdy

YES’owi życzymy stu lat. Yes, yes, yes!
-
Street style from Paris by Jarek Kotomski
-
Fashion Week Poland - Street


















-
LA by night
















-
Nerds in LA
We’re in Los Angeles. Fashion Week is on, but that’s just another red carpet occasion so no need to mention in. Far more interesting things are happening behind the scenes of this dream factory which absorbs creativity and some of the most talented people from all over the world just like a sponge. Young people flock to sunny California tempted by the smell of money. And you can small it everywhere where imperialistic American culture set their satellite dishes. From Monterey to Toronto, from Paris to Osaka. Many of them does commercial projects so they can save up money for their more alternative stuff. We met them at a party during which they had a photo shoot in a nerd style. Look how gorgeous do they all look right here on photographs by Lissa Hahn.

Jesteśmy w Los Angeles. Trwa właśnie Fashion Week, ale to tylko kolejna okazja do rozwinięcia czerwonego dywanu, więc nie ma się co o niej rozpisywać. Ciekawsze rzeczy dzieją się na zapleczu fabryki snów, która to jak gąbka chłonie kreatywność i świeżość talentów z całego świata. Młodzi ludzie, zjeżdżają do słonecznej Kaliforni, bo stamtąd czuć zapach pieniądza. A czuć wszędzie gdzie imperialistyczna kultura amerykańska rozwiesiła swoje anteny satelitarne. Od Monterey po Toronto, od Paryża do Osaki. Wielu z nich realizuje projekty komercyjne, by mieć czym płacić za tworzenie kultury aletrnatywnej. Spotaliśmy ich na imprezie, podczas której robili sobie sesję stylizowaną na amerykańskich “nerdów”. Popatrzcie jakie to piekne prymusiki na zdjęciach Lissy Hahn.

















Check Lissa’s website. She is amazing photographer!
-
Paris we’ll miss you!
We could say - Last tango in Paris or the story of the evening walks and dances in the best-dressed city in the world. They say it is boring here in the long run, although I find that hard to believe bearing in mind all the colors, aesthetics or energy of this magical place where anything can happen.

Można by rzec: ostatnie tango w Paryżu czyli relacja z wieczornych spacerów i tańców w najlepiej ubranym mieście świata. Podobno na dłuższą metę jest tu nudnawo, ale cieżko w to uwierzyć obserwując koloryt, estetykę i energię tego magicznego miejsca, w którym wszystko się może zdarzyć.






























-
Paris Fashion Streets













-
Plays: 0[Flash 9 is required to listen to audio.]
Paris is still burning - mixtape made by Citizen exclusively for our blog. It’s nice when people do things like that because they love us. We love them back. Big time! It’s such a crazy amount of feelings that we send them in these blue Ikea bags. Highly recommend as a soundtrack to Barcelona.
Mixtape skomponowany przez Citizena specjalnie na nasz blog. To wspaniałe, że ludzie sami z siebie robią dla nas takie rzeczy, bo uważają, że jesteśmy ekstra. Wysyłamy im za to zawsze tę niebieską torbę z Ikei pełeną miłości. Polecamy jako sound track do Barcelony.
-
Zauważyliśmy, że berlińczycy nie zanadto przejmują się swoją garderobą, a nawet manifestują swój obojętny do niej stosunek. Postanowiliśmy więc, zabrać do Berlina dwoje nieprofesjonalnych modeli i sfotografować ich podczas dwudniowego pobytu w stolicy Niemiec. Alex i Marcas stylizowali się sami. Ona jest nauczycielką sześciolatków w szkole podstawowej, on komponuje właśnie muzykę dla współczesnego baletu; oboje mieszkają w Londynie. Fotografował Jarek Kotomski.
We’ve noticed that Berliners don’t care about fashion, sometimes they even manifest their negative approach to it by wearing the worst possible outfits. That’s why we decided to take pictures of two unprofessional models in the capital of Germany. Alex and Marcas went to Berlin for two days, they wore their own clothes. She is a primary school teacher, he is a music producer and composer. They both live in London. They are best friends. Photography by Jarek Kotomski.
-
this is what berlin should look like…
szkoda, że tak nie wyglądacie berlińczycy
-
Berlin cz. 2
Berlin ma wiele twarzy. Jest ta zaniedbana, bez makijażu, ze smutnymi oczyma i wytrzeszczem na widok kogoś ubranego trochę bardziej niż zwyczajnie. Jest i druga, europejska, zdrowa i otwarta na wszelkie przejawy ekstrawagancji. Jednak bez względu na powierzchowność, Niemcy zneutralizowani odpowiednim small talk’iem są bardzo sympatyczni.
Berlin has many faces. There’s the neglected one, with no make-up, sad eyes and death stares whenever someone’s dressed a bit beyond your usual standards. But there’s also the other one, the European face, healthy and open to all sorts of extravagance. No matter which side of Berlin you’re dealing with, German people neutralized with an apt amount of small talk never fail to be nice.

Kolejnego dnia odwiedziliśmy naszą koleżankę w jej pieknej pracowni na zamku. Ten monumentalny budynek był kiedyś szpitalem psychiatrycznym. Od tamtej pory niewiele się zmieniło - obecnie pracują tu artyści. Ciekawe ilu z nich sto lat temu zamieszkałoby w tym budynku?
The next day we paid a visit to our friend in her beautiful studio, located in a castle (as you would). This monumental building used to be a psychiatric hospital. Not much has changed since, as presently it’s occupied by artists. We wondered how many of them would still qualify to live in these premises a hundred years ago?

Następnie wybraliśmy się w poszukiwaniu mody. Spotkaliśmy człowieka, który twierdził, że tańczy tango. Łatwiej byłoby nam uwierzyć, gdyby powiedział, że jest astronautą… Młody mężczyzna poniżej niewątpliwie wie o co chodzi, i ma TE buty Prady.
After a short break in the castle, we hit the streets of Berlin looking for fashion. We came across a man who claimed to be a tango dancer. That took us by surprise, as our bet was on the astronaut… This young man below is definitely in the know. He wears THIS Prada shoes.


Dyskretnie, ale bardzo fajnie ubrana para.
Elegantly discreet.

Ta para na co dzień mieszka w Londynie. Widać.
It’s not hard to guess these guys were just visiting. All the way from London.

Charlotenburg - przepiękna dzielnica otoczona lasem i jeziorem. Marzenie o dobrobycie zrealizowane w bardzo dobrym stylu. Idylla.
Charlotenburg - a beautiful neighborhood surrounded by forest and a lake, right in the middle of Berlin. Idyllic, expensive and stylish.



W maju, w Berlinie, orzeźwiająca kąpiel w jeziorze - to brzmi niewiarygodnie, ale jest zdecydowanie godne polecenia.
It’s May and you’re in Berlin, so why not have a refreshing dip in a lake?

Oferta kulturalna Berlina jest oszałamiająca. Nie można się nudzić w mieście gdzie są dwie opery, trzy filharmonie oraz legendarne kluby jak choćby Berghain Panorama Bar czy Watergate. Gdy dodamy do tego bardzo tanie mieszkania (wynajem super miłego pokoju to jakieś 200 euro miesięcznie) rodzi się pytanie czy nie powinniśmy się tu wszyscy przeprowadzić?
Berlin’s cultural life is dazzling. How can you get bored if you have two operas, three concert halls and such legendary clubs as Berghain Panorama Bar or Watergate. On top of that, rent in Berlin is incredibly cheap (apparently it’s the most undervalued property market in the world - go figure), you can find a nice room for as little as 200 Euros. That makes us wonder: shouldn’t we all move there?

(Zdjęcia / Photography: Jarek Kotomski)
-
Berlin
Moda w Berlinie jest jak Yeti w Himalajach. Dużo się o niej mówi, szczególnie za wschodnią granicą, niektórzy nawet twierdzą, że ją widzieli, ale ciężko ją spotkać na Mitte czy Kreutzberg’u. Nasza kilkunastogodzinna expedycja zaowocowała kilkoma zdjęciami żywych okazów, a i widoki były nie mniej interesujące niż te spod Mont Everest, którego rolę w tym przypadku odgrywa słynna wieża telewizyjna w kształcie kuli (na zdjęciu poniżej). Dziś więc o modzie i o landszaftach.
Fashion in Berlin is like a Yeti in the Himalayas. A lot is being said about it, especially east of the border, some even claim they saw it, but it’s really hard to come by - trendy Mitte or Kreutzberg are just the same. Our brief expedition brought a record of a few live specimens, we also found that the vistas were no less exciting than Mount Everest - in urban terms, that is: instead of the majestic mountain we had the famous oval-shaped television tower (pictured below). So today - we talk fashion and landscapes.


Lewicowo-feministyczna stolica Niemiec, traktuje modę z góry, z poziomu wieży telewizyjnej. Wydawanie pieniędzy na popisy w tak “komercyjnej, koroporacyjnej i seksistowskiej”(cytat) kategorii jak moda nie przystoi dumnym berlińczykom. Wolą ubierać się w lumpeksach, albo poukrywanych w małych uliczkach i bramach eleganckich sklepach mało znanych, niszowych projektantów. Sklep Hugo Bossa na Mitte świeci pustkami i odpada z niego elewacja, a second handy mają się świetnie.
The left-feminist capital of Germany treats fashion almost from the heights of its own televison tower. Wasting money on a show off in such a “commercial, corporate and sexist” (quote from someone we met) category as “fashion” is out of question for your usual, proud Berliner. He prefers to dress in vintage stores (where you can still buy clothes per kilo) or in elegant little shops, cleverly hidden and tucked away in small alleys and doorways - owned by designers you have probably never heard of. The Hugo Boss store in Mitte stands empty and unloved, whereas the good old, trusted vintage shops are doing great.




Wcześniej wspomniane ukryte butiki często nie mają nazw, a ich właściciele nie pozwalają robić w nich zdjęć. Zero promocji, underground w wersji luks.
The hidden boutique shops often have no names, and taking pictures inside is strictly forbidden. Who needs promo? This is fashion underground ver 2.0.


Są jednak tacy berlińczycy, którzy wiedzą, że moda jest nie tylko biznesem, ale czymś więcej. Sposobem na wyrażenie siebie, możliwością stworzenia czegoś pieknego i unikatowego, na opowiedzenie jakiejś historii, zaproponowania swojej estetyki. Są tacy, którzy wiedzą, że modą można puszczać oko i wzbudzać zainteresowanie, że poprzez piękno zewnętrzne można uzmysławiać to co w środku. Ich także spotkaliśmy w Berlinie.
There are also Berliners who understand that fashion is not merely business. It can be a way to express oneself, a chance to create something beautiful and unique, to tell a story, offer your own vision of aesthetics. They know that fashion doesn’t have to be taken with grave seriousness, but it can say a lot about who you are. We met them too.



Spotkanie takiego pana daje więcej radości niż sorbet truskawkowy w duszny dzień. Każdy szczegół dopracowany do perfekcji. Widać również, że pozowanie opanowane na poziomie Jamesa Franco. Mistrz. Spotkaliśmy też kogoś kto wyglądał jak jego dziewczyna.
Meeting a man like this brings more joy than a strawberry sorbet on a sultry day. Every detail has been refined to perfection. It’s also clear that he is as comfortable posing for pictures as you would expect of James Franco. Respect. We also bumped into someone who looked like his girlfriend.
.


Projektantka kapeluszy i jej kabriolet: Peugeot 304. Możecie mówić, że pan poniżej się wam nie podoba, a nas to wcale nie obchodzi. Najpierw baliśmy się do niego podejść, a gdy przełamaliśmy strach okazał się być najsypatyczniejszym człowiekiem świata w swojej wadze. No i ten style.
A hat designer and her convertible: Peugeot 304. We don’t care whether you dig the gentleman below or not. At first we were a little afraid to approach him, but when we did he turned out to be the nicest man in the world. Easily. Just check his style.


A to jego bryka ma się rozumieć?
And that HAS to be his car, right?

Tyle zobaczyliśmy pierwszego dnia. Następny dzień jak to następny dzień - jutro.
That’s what we saw on day one in Berlin. Day two tomorrow, stay tuned!

(Zdjęcia / Photography: Jarek Kotomski)
top









